Kajakowe zmagania z zimową Studnicą

      9 grudnia 2018 r. wczesnym rankiem grupa kajakarzy z Koła Turystów Górskich im. Klimka Bachledy w Kcyni (pracownicy i wychowankowie Zakładu Poprawczego w Kcyni) wspólnie z kolegami kajakarzami z Sępólna Krajeńskiego, wyprawiła się na najdzikszą rzekę Pomorza Środkowego – na Studnicę. Rzeka ta w pełni zasługuje na swą nazwę, którą nadali jej doświadczeni kajakarze zwałkowi. Wypływa ona z jeziora Małe Studzieniczne  na Pojezierzu Bytowskim i po 38 kilometrach wpada do Wieprzy w rejonie Biesowic.

       Po dojechaniu do Miastka sprowadziliśmy kajaki na wodę przy mostku-kładce przy ul. Fabrycznej. Od razu porwał nas szybki nurt rzeki. Pierwszy, czterokilometrowy etap do mostu w Łodzierzu przepływa przez malowniczy jar głęboko wcięty w morenowy krajobraz Wysoczyzny Polanowskiej. Pokonanie go było nie lada wyczynem.Licznie zwalone w nurcie drzewa oraz pojawiające się bystrza na głazowiskach pozostałych po młynach i jazach, powodowały, że nikt nie miał czasu na nudę i kontemplację uroków otaczającej nas dzikiej przyrody. Przeszkody pokonywaliśmy pojedynczo, zachowując szczególne środki ostrożności, asekurując się nawzajem i wspierając w sytuacjach krytycznych.

      Studnica to piękna i mało uczęszczana rzeka, a co najgorsze – bardzo zaśmiecona. Płynąc przez malowniczy wąwóz zauważyliśmy, że jest ona niezwykle kapryśna, żwawa, skoczna.Tworzy czasem cudne jeziorka, wodospady, miniaturowe kaskady, głośno szumiące pomiędzy drzewami wyrastającymi na przybrzeżnych skarpach. Burzliwy nurt pieni się i wścieka.Przewala się po głazach w wirach i pniach.Obala zapory, topi je, to je omija. Ucieka przed samym sobą.Wpada w rozwarte bramy, szmaragdowymi ramionami obejmuje wysokie ściany, przytula je i wtedy sprawia wrażenie, że jest urzeczony widokiem tych wszystkich mijanych miejsc. Tworzy całą mnogość załomów,zakrętów, ustroni i zaciszy.

      Strome ściany jaru strzelały do nas starymi drzewami obalonymi przez wichry i pioruny, pochylonymi w wieczystej zadumie nisko nad wodą,skazanymi na spróchnienie… A nam, wężowymi konarami i gałęziami utrudniały przepłynięcie dalej. Przeciskaliśmy się wytrwale przez nie, osłaniając oczy i twarze przed ostrymi drzazgami, które swymi pazurami szarpały nasze kurtki, wiosła, kajaki. Po wpłynięciu na łąki nurt nieco zwolnił, aby przed Kawczami, ponownie na bystrzach przyspieszyć, podnosząc w naszych żyłach poziom adrenaliny. Po przepłynięciu 16 kilometrów w ciągu 4 godzin, zeszliśmy z rzeki przy gospodarstwie agroturystycznym w Kawczach.

      Spłynięcie kajakami Studnicą przyniosło nam wiele satysfakcji i moc wrażeń. Pokonanie jej w warunkach zimowych, przy niskie temperaturze i padającym deszczu, w tak krótkim czasie, pozwoliło nam w pełni sprawdzić swoje umiejętności. Bardzo dobrze sprawdza się na takiej rzece sprzęt kajakowy, pozostający na wyposażeniu kcyńskiego zakładu poprawczego. Pozwala on w pełni wykorzystać walory kajakarstwa w pracy wychowawczej wśród wychowanków naszego zakładu w czasie realizacji celów programu wychowawczego: „Bezpieczne Kajakarstwo”. Razem z kolegami umówiliśmy się na następne kajakowe spotkania na rzece…