Rzeka Orla w słonecznym blasku wiosny

      Dnia 30 marca 2019 r. z inicjatywy Koła Turystów Górskich im. Klimka Bachledy w Kcyni, dyrekcji Zakładu Poprawczego w Kcyni oraz dyrekcji Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych im. Stanisława Staszica w Nakle nad Notecią, przy wsparciu Starostwa Powiatowego w Nakle nad Notecią, został zorganizowany dla mieszkańców naszego powiatu wiosenny spływ na rzece Orli. Wzięli w nim udział włodarze naszego powiatu w osobie  pana  wicestarosty TomaszaMiłowskiego i burmistrza gminy Sadki pana DariuszaGryniewicza oraz liczna rzesza mieszkańców naszego powiatu.

     Mieliśmy przepłynąć najpiękniejszy odcinek tej rzeki od Radzicza do Kraczek. W spływie wzięli udział pasjonaci kajakarstwa, młodzi – pełni energii oraz starsi – doświadczeni.Wszystkich nas połączył entuzjazm dla tej formy aktywnego spędzania wolnego czasu. Rozpoczęliśmyspływ przy moście w Radziczu, gdzie ugościł nas Łukasz Karmowski. Po obowiązkowej odprawie oraz omówieniu warunków bezpieczeństwa i zasadach wzajemnej asekuracji, sprowadziliśmy kajaki na wodę. Orla, przepływając wśród pól i łąk, wije się tutaj wąskim jarem, porośniętym pozostałościami pierwotnego lasu. Płynąc nią, odnosi się nierzeczywiste wrażenie  przeniesienia się do innego świata. Rozległe połacie pól, będące wynikiem  intensywnej gospodarki rolnej, nie dają powodów do jakichkolwiek przypuszczeń, że środkiem tej krainy przepływa tak piękna i nieokiełznana rzeka:pełna dzikiej zwierzyny, ptactwa, bagiennych kwiatów i chronionych roślin. Na odcinku od Radzicza do Kraczek, Orla, spływając z morenowych wzgórz pradoliny nadnoteckiej, ma przełomowy charakter. W zależności od podłoża, które akurat przebija, przybiera charakter górskiego potoku, przyspieszając nawypłaceniach i głazowiskach. Wartki nurt podcina  wysokie skarpy, wypłukując grunt spomiędzy korzeni  nadbrzeżnych drzew, powoli zwalając je w finale tej nierównej walki w koryto rzeczne. Innym razem zwalnia i rozlewa się leniwie wśród bagiennych oczeretów i turzycowisk.W ostrych promieniach wiosennego słońca wysokie nadbrzeżne skarpy lśniły feerią pastelowych barw. Lekko szumiał wiatr wśród nieczesanychjesiennych traw, z ziemi uwalniał się zapach wiosny. Ukryte w koronach drzew ptaki ciekawie przyglądały się naszym kajakom i przekrzykiwały się głośnym  trelem oraz świergotem miłym dla ucha.Oznajmiały nadejście nowego. 

     Wzajemnie asekurując się w czasie pokonywania przeszkód i doskonale się bawiąc, dopłynęliśmy, po czterogodzinnej przygodzie do Kraczek. Tam zakończyliśmy spływ i po wymianie wrażeń, rozjechaliśmy się do domów.