Rowerowa wycieczka śladami walk w 1919 roku Batalionu Kcyńskiego w czasie Powstania Wielkopolskiego

     4 grudnia 2019 r. grupa wychowanków naszego zakładu, entuzjastów rowerowych wycieczek,  wzięła udział w historycznej wycieczce po północnych Pałukach i  południowej Karjnie śladami walk Batalionu Kcyńskiego w czasie Powstania Wielkopolskiego.

     Trasa naszej wycieczki wiodła przez Iwno, w którym na początku minionego wieku odkryto pierwsze ślady archeologicznej kultury iwnieńskiej.  Było to cmentarzysko z końca neolitu sprzed 1800-1700 lat p.n.e. Zatrzymaliśmy się przed zdewastowanym dworem, zbudowanym w drugiej połowie XIX wieku przez Adama Wolszlegera. Pełnił on przed wybuchem II wojny światowej funkcje karczmy kierowanej przez powstańca wielkopolskiego Karola Szalowa. Zamordowany on został przez komunistyczne UB w Szubinie w 1948 r. Dalej przejechaliśmy do Gromadna, dużej wsi, która w połowie XV wieku, co prawda uzyskała lokację na prawach miejskich, lecz miastem nigdy nie została. Po dojechaniu do Ositka zatrzymaliśmy się przy śluzie Gromadno na Noteci. Śluza ta została wybudowana przed wybuchem I wojny światowej w 1914 r.  Na dolnej głowie śluzy znajduje się most drogowy. Śluza wykonana jest z betonu, z okładziną ceglaną i kamienną. Jazy, podobnie jak na innych stopniach piętrzenia, służą do zachowania jak najmniejszych wahań stanów wód. Po chwili odpoczynku ruszyliśmy do Samostrzela. Zatrzymaliśmy się chwilę przy pałacu Bnińskich w Samostrzelu, znanego z pobytu tak wielkich postaci naszej historii jak  Adam Mickiewicz, Jan Kiepura, Józef Piłsudski, Ignacy Mościcki czy Edward Śmigły-Rydz. W Sadkach przejechaliśmy kładką  nad Rokitką, wspaniałą rzeczką, którą wielokrotnie spływamy i podziwiamy otaczający ją dziki jar. Skierowaliśmy się do Radzicza nad rzeczką Orlą. Tutaj zatrzymaliśmy się przy moście nad Orlą, obok gospodarstwa rolnego i Zakładu Gorzelniczego naszego bliskiego kolegi a jakże kajakarza. Dalej pojechaliśmy do Liszkowa,  przez Glesno i miejscowość Bagdad oraz Rudę dojechaliśmy do Dąbek. Tutaj zatrzymaliśmy się przy głazie upamiętniającym bitwę z 1431 r. między Polakami i Krzyżakami.

     Wychowankowie zapoznali się z nieznanym dla nich epizodem konfliktu polsko-krzyżackiego w XV wieku.  Polska piechota chłopska zaatakowała główne siły  konne Krzyżaków, którzy pod naciskiem piechoty polskiej zaczęli uciekać, pociągając za sobą zastępy piechoty oraz porzucając wozy z łupami. W ręce polskie wpadły 4 chorągwie inflanckie z chorągwią mistrza inflanckiego na czele. Poległ jeden z głównych dowódców – komtur tucholski Hohenkirchem, którego zwłoki obdarte ze zbroi i szat leżały na polu walki. Padł także komtur mitawski. Natomiast głównodowodzący marszałek inflancki Nesselrode wraz z komturem goldyńskim i wójtem grobińskim oraz komturem domowym człuchowskim dostali się do niewoli i wraz z innymi znaczniejszymi jeńcami (łącznie ok. 50) przewiezieni byli do Poznania. Dowódca sił polskich Dobrogost Koleński zabrał do niewoli grupę pomorskich uczestników (z Tucholi, Człuchowa, Chojnic) i osadził ich w więzieniu w swojej wsi Prusy, żądając okupu za ich uwolnienie. Liczba poległych i potopionych w mokradłach była wielka. Sporo było rannych, którzy wraz z innymi zbiegami uszli z pola bitwy, szukając ratunku w różnych kierunkach i przedzierając się do Tucholi czy Debrzna. Sukces dąbkowski uczczono w Krakowie biciem w dzwony i iluminacją. W katedrze na Wawelu zawieszono obok chorągwi krzyżackich spod Grunwaldu 4 zdobyte chorągwie inflanckie. Do Krakowa przywieziono też jeńców inflanckich i pruskich z Poznania.

     Wracając do Kcyni zatrzymaliśmy się przy pozostałościach transzei, stanowisk ogniowych i rowów łącznikowych  z okresu walk powstańczych w 1919 r. w rejonie wsi Mieczkowo oraz Zamczyska. Były to stanowiska obronne 2 kompanii kcyńskiej por. Krzysztofiaka. Po drodze do Kcyni przejechaliśmy przez Smogulec (rodzinną miejscowość gen. B. Hutten-Czapskiego), Chwaliszewo (mieszkał tutaj M. Szulczewski powstaniec wielkopolski i polityk  zamordowany przez Niemców w 1939 r. w Żninie) oraz Sierniki (obok pałacu E. Mieczkowskiego komendanta Kcyni w okresie powstania wielkopolskiego). I tak, po przejechaniu 85 kilometrów, wróciliśmy zmęczeni lecz pełni wrażeń do zakładu.