Kynoterapia

W placówce, zgodnie z realizowanym od zeszłego roku programem profilaktyczno-terapeutycznym pn. „Ślady łap zmienią nam serce” – wdrażanie do zachowań empatycznych i prospołecznych z elementami kynoterapii i wolontariatu, wychowankowie mają okazję uczestniczyć w nietuzinkowych zajęciach. Kilkukrotnie już nasz zakład odwiedziły wykwalifikowane panie terapeutki wraz z odpowiednio wyszkolonymi, certyfikowanymi psami. Pandemia przez dłuższy czas utrudniała organizację tych spotkań. Niemniej jednak nie oznacza to, że nie było ich w ogóle, a te które w sprzyjającym, bezpieczniejszym czasie się odbyły, zaliczamy do bardzo udanych.

Leo – tak wabi się 1,5 roczny berneński pies pasterski, który w marcu, maju i czerwcu swą obecnością umilił czas uczestniczącym w zajęciach z kynoterapii wychowankom. Leo, tak jak i poprzednie psy, które pojawiły się w naszej placówce wcześniej (dla przypomnienia – były to labradorki Roca i Malina) wyróżniał się łagodnością, cierpliwością, przyjaznym nastawieniem do ludzi; nieraz zadziwił nas nabytymi umiejętnościami, sztuczkami, swą czujnością i spostrzegawczością.

Podczas trzech ostatnich spotkań prowadzące zajęcia zapoznały ich uczestników z bardzo ciekawą sferą zmysłów węchu i smaku u psów. Wychowankowie z uwagą poznawali ciekawostki na ten temat. Panie kynoterapeutki podkreśliły ścisłe powiązanie węchu ze smakiem; przytoczyły szereg dowodów na to, że pies po prostu „widzi” świat nosem. Psi węch jest nieporównywalnie lepszy od ludzkiego, to wiemy wszyscy. Warto jednak było zdać sobie sprawę z faktu, że człowiek dysponuje około 5 mln komórek węchowych, a pies ma ich 40 razy więcej, czyli około 200 mln, a i wśród ras są różnice (np. jamnik ma ich ok. 125 mln, a owczarek niemiecki – 225 mln). Im większy nos (kufa), tym więcej miejsca na komórki węchowe i zarazem lepszy węch. U psa nabłonek węchowy jest pofałdowany i zajmuje powierzchnię około 130cm2, u człowieka zaledwie 3cm2 – może zatem stąd te różnice? 😊

Przytoczone wyżej ciekawostki były jednymi z wielu zaprezentowanych przez panie prowadzące zajęcia. Leo nieraz te „rewelacje” potrafił podczas ćwiczeń potwierdzić.

W obecnych czasach trudno cokolwiek planować. Mamy jednak nadzieję, że w przyszłym roku szkolnym nic nie stanie na przeszkodzie ku temu, by spotkania ze zwierzętami były dla wychowanków źródłem nowych doświadczeń, pozytywnym rozładowaniem napięć i emocji; by dostarczały radości i uśmiechu, uczyły empatii i odpowiedzialności.

tekst zredagowały: Lidia Kozłowska-Rusin, Sylwia Gawrońska