Kcyńskie Klimki na wiosennej Łobżonce

     W dniach 15 i 17 marca 2019 r. kajakarze z Koła Turystów Górskich im. Klimka Bachledy w Kcyni wspólnie z wychowankami kcyńskiego zakładu poprawczego, zorganizowali dwa spływy na rzece Łobżonce. Wzięli w nich udział kajakarze z Bydgoszczy, Wągrowca i Chodzieży, członkowie Klubu Turystyki Kajakowej „Zimorodek” w Wągrowcu.

     Pierwszy spływ został przeprowadzony na dobrze nam znanym odcinku z Kościerzyna Wielkiego do Młyna w Klawku. To już nasza długoletnia tradycja, aby zapraszać na ciekawe szlaki kajakowe w naszym regionie przyjaciół z innych ośrodków i klubów kajakowych. Chociaż Łobżonka jest rzeką płynącą w województwie wielkopolskim, to kcyńscy kajakarze są na niej najczęstszymi gośćmi i wkładają wiele wysiłku w promowanie jej uroków wśród szerokiej braci kajakowej. Znamy tutaj wszystkie ciekawe miejsca, zwalone drzewa, bobrze tamy, wypłycenia i bystrza…

     15 marca, w chłodny poranek sprowadziliśmy nasze kajaki przy młynie w Kościerzynie Wielkim. Czekała nas niezwykła przygoda zmierzenia się z „kajakowym poligonem”, najtrudniejszym (liczącym około 8 kilometrów) odcinkiem tej wyjątkowej rzeki. Łobżonka ma tutaj przełomowy charakter i śmiało przebija swoje wody przez wysoką morenę nadnoteckiej doliny. Płynie ona tutaj wąskim jarem, ostro meandrując i zakręcając w wężowych zawojach. Przepływając przez liczne głazowiska i wypłycenia, przybiera górski charakter. Za ruinami mostu Białośliwskiej Kolejki Wąskotorowej w Polinowie wpłynęliśmy w mroczny śródleśny tunel pełen zwalonych drzew.  Leżały tutaj powalone w odwiecznej walce z wichrami, olbrzymie olchy, jesiony, buki i jawory. Dno rzeczne pełne było sekwencji wymyślnie poukładanych przez naturę przeszkód, których pokonanie wymagało opanowania zaawansowanych technik kajakowych, wzajemnej asekuracji. Prawidłowe decyzje i szybkie reakcje pozwalały na efektywne przepływanie pod lub nad nimi. Każdy błąd rzeka weryfikowała w okrutny sposób, wyrzucając nieszczęśnika do zimnej wody… Doskonalone na naszej nakielskiej Orlej „żółwiki”, czyli przerzucanie kajaków nad drzewami nad głową kajakarza, czy „glusie”, polegające na przeciskaniu się pod drzewami, połączone często z nurkowaniem, to tylko niektóre z umiejętności doskonale opanowane przez wychowanków z kcyńskiego zakładu poprawczego.

     Po trzech i pół godzinie dopłynęliśmy do Młyna w Klawku i pełni wrażeń, w wybornych humorach zakończyliśmy spływ i powróciliśmy do Kcyni.

     17 marca, w ciepłe przedpołudnie sprowadziliśmy swoje kajaki przy elektrowni w Witrogoszczu. Ten odcinek Łobżonki z Witrogoszcza do Łobżenicy jest oficjalnie szlakiem kajakowym, którym mogą płynąć osoby początkujące kajakami dwuosobowymi. Miejscowe władze samorządowe włożyły wiele wysiłku w usunięcie przeszkód z nurtu rzecznego i stworzenie ciekawego produktu turystycznego. Jednakże w dwa lata po kosztownych pracach miejscowych służb, w zasadzie nie pozostało nic. Nowe zwałki, powalone drzewa, spowodowały, że i ten odcinek nie należy do zbyt łatwych. Wybieranie się na niego w kajakach dwuosobowych może grozić wieloma przymusowymi przenoskami. Nasza grupa, mimo że kilkoro z nas było nowicjuszami w pływaniu górskimi jedynkami, doskonale zdawała sobie sprawę ze skali trudności, jakie na nas czekały. Rzeka leniwie toczyła swoje wody przez okoliczne mokradła i rozlewiska, pozwalając na uważną naukę i doskonalenie poznawanych umiejętności kajakowych. Bardzo ważna była indywidualna asekuracja i wzajemna pomoc przy pokonywaniu zwalonych pni.

     Efektywne współdziałanie i zaufanie do umiejętności doświadczonych koleżanek i kolegów zapewniało bezpieczne płynięcie kajakami i umożliwiło, po trzygodzinnej przygodzie, dopłynięcie do jazu w Łobżenicy i zakończenie spływu w doskonałej formie.